Załatwia sprawy służbowe w toalecie, w aucie, na wakacjach, nawet na pogrzebach. Jest za słaby psychicznie, by wyłączyć komórkę. Czy technologie mobilne to swoboda czy osaczenie?
Joanna Heidtman, psycholog i socjolog, pracująca m.in. jako konsultant dla firm, wyjechała w Tatry odpocząć. - Akurat wchodziłam na Świnicę, gdy zadzwoniła komórka. Na stoku, przy łańcuchach, omawiałam pewien temat z klientką. Moja rozmówczyni przez cały czas była przekonana, że jestem u siebie w biurze - opowiadała Heidtman kilka dni temu na spotkaniu z dziennikarzami, na którym firma informatyczna Avaya przedstawiła wyniki swych badań nad tym, jak technologie mobilne zmieniają środowisko i sposób pracy.
A zmieniają np. tak, że w USA aż 34 proc. badanych menedżerów używających tzw. smartfonów (zaawansowana komórka skrzyżowana z palmtopem) nie odrywa się od spraw służbowych nawet w toaletach - kontynuują tam rozmowy telefoniczne, wysyłają e-maile lub SMS-y. Znamienne, że wśród posiadaczy tradycyjnych komórek odsetek ten wynosił już tylko 14 proc. Wniosek wydaje się prosty (potwierdzały go zresztą wyniki badania w wielu innych kwestiach) - im tlepszy ktoś ma telefon (czytaj: większe możliwości techniczne), tym częściej praca włazi za nim do WC, jedzie z nim na wakacje lub dogania na imprezie rodzinnej. Tradycyjny podział na życie osobiste i zawodowe zanika.
>> czytaj dalej
źródło: Gazeta.pl Technologie

